Informacje o Urzędzie

Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych został utworzony w 1991 roku na podstawie ustawy o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego. Jego najważniejszymi zadaniami są:

  • zapewnianie kombatantom i osobom represjonowanym należnego szacunku i honoru oraz pomocy i szczególnej opieki
  • przyznawanie uprawnień ustawowych
  • upowszechnianie tradycji walk o suwerenność i niepodległość Polski.

Aktualności

68. rocznica wykonania wyroku śmierci na Franzu Kutscherze

W dniu 1 lutego 2012 r. odbyły się uroczystości upamiętniające 68. rocznicę wykonania wyroku śmierci na Franzu Kutscherze, Austriaku, dowódcy SS i Policji niemieckiej na dystrykt warszawski Generalnego Gubernatorstwa, zwanym „katem Warszawy”.

Franz Kutschera przybył do Warszawy 25 września 1943 r. w wyniku osobistego rozkazu Reischführera SS Heinricha Himmlera. Był następcą osławionego Jürgena Stroopa, pogromcy stołecznego Getta. Po objęciu przez niego funkcji szefa policji i SS na Dystrykt Warszawski, niemal codziennie na ulicach stolicy odbywały się masowe łapanki oraz publiczne egzekucje. Zdarzały się nawet wypadki strzelania do mieszkańców, głównie kobiet, które zapalały znicze lub modliły się na miejscach poprzednich kaźni. W mieście zapanowała psychoza strachu, gdyż każde wyjście z domu mogło skończyć się śmiercią.

Władze Polskiego Państwa Podziemnego nie mogły pozostać bezczynne – już w listopadzie został wydany wyrok, choć nie znano jeszcze imienia i nazwiska skazańca, tylko jego funkcję. Po ustaleniu personaliów akcję likwidacji powierzono oddziałowi specjalnemu Kedywu Komendy Głównej AK, występującemu wówczas pod kryptonimem „Pegaz” (Przeciwgestapo), a później jako „Parasol”.

Co jakiś czas pojawia się określenie „zamach na Kutscherę”. Tymczasem został on zastrzelony na mocy wyroku Polskiego Państwa Podziemnego, a więc legalnych władz, choć siłą rzeczy działających w konspiracji. Mówiąc zatem o „zamachu na Kutscherę”, stawia się żołnierzy AK wykonujących prawomocny wyrok wydany przez władze Polskiego Państwa Podziemnego, w tym samym szeregu co terrorystów.

Kolejną rocznicę wykonania wyroku śmierci na Kutscherę uczczono 1 lutego złożeniem wiązanek kwiatów w miejscach związanych z tym wydarzeniem. W uroczystościach wzięli udział m.in. Wicemarszałek Sejmu RP Cezary Grabarczyk, przedstawiciel Prezydenta RP Waldemar Strzałkowski, posłanka Ligia Krajewska, ambasador Węgier w Polsce Róbert Kiss oraz p.o. Kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Stanisław Ciechanowski. Obecni byli także przedstawiciele środowisk i organizacji kombatanckich, władz stolicy, Wojska Polskiego, pracownicy ambasady węgierskiej oraz młodzież ze szkół noszących imię żołnierzy batalionu „Parasol”.

W uroczystościach wzięła udział przede wszystkim Maria Stypułkowska-Chojecka, ps. „Kama” – jedna z trojga żyjących jeszcze żołnierzy, uczestników akcji. W tym miejscu nie od rzeczy będzie powiedzieć, że ten oddział, który walczył tutaj, walczył w imieniu miasta stołecznego Warszawy. – powiedziała podczas uroczystości – Franz Kutschera bowiem dał znać o sobie wydając rozkaz masowych, publicznych egzekucji. Kogo w nich rozstrzeliwano? Mieszkańców Warszawy. I Warszawa odpowiedziała mu na to, tak jak mogła. Czcimy dzisiaj pamięć tych czterech żołnierzy, którzy tu zginęli. Dwóch ciężko rannych odwieziono do szpitala. Dwaj, co ich wieźli, zginęli skacząc do Wisły. Pamiętajmy, że oni zginęli dla dobra wszystkich mieszkańców stolicy.

Maria Stypułkowska-Chojecka zapaliła także znicz pod tablicą na budynku ambasady Węgier. Upamiętnia ona masową egzekucję, której Niemcy dokonali tam 2 lutego 1944 roku, w odwecie za śmierć Kutschery. Kwiaty złożono także w innych miejscach związanych z akcją – pod Szpitalem Praskim (gdzie zawieziono rannych polskich żołnierzy) oraz na moście Śląsko-Dąbrowskim. Stoi on na miejscu mostu Kierbedzia, z którego w nurt Wisły skoczyło dwóch osaczonych przez Niemców uczestników akcji. 


Była godzina 8.55, kiedy samochód wiozący Kutscherę z mieszkania w alei Róż skręcał w Aleje Ujazdowskie, aby po 700 metrach wjechać w bramę komendantury SS i policji opodal wylotu ulicy Piusa XI. Auto jak zwykle prowadził adiutant. Obok niego, po prawej stronie, siedział generał.

W tej chwili z ulicy Piusa wyjechał samochód osobowy. Prócz szofera nie było w nim nikogo. Skręcając łukiem w lewo, samochód ten wjechał w Aleje Ujazdowskie i... przeciął drogę skręcającej w bramę limuzynie generała. […]

Przez jezdnię od narożnego przystanku tramwaju biegło trzech ludzi. Pierwszy zbliżał się, bijąc z pistoletu maszynowego do Kutschery z odległości kilkunastu metrów, dwaj skoczyli na przeciwległy róg. Trzech innych gnało chodnikiem. I znów jeden dopadł samochodu, pakując serię pistoletową w twarz i tułów adiutanta Kutschery, dwaj inni, sprzątnąwszy w przelocie wartownika, skierowali lufy pistoletów w okna komendantury.

Szofer, który rozpoczął akcję, wyskoczył na jezdnię z pistoletem w garści, zaraz po pierwszych strzałach. Teraz skoczył do auta Kutschery. Wraz z towarzyszem porwali generała na bary i wywlekli z siedzenia na asfalt. [...]

Donośny okrzyk „Gotów!” przedarł się słabo przez zgiełk gwałtownej strzelaniny. Na ten głos poderwali się wszyscy. Nawet ranni walczący w osłonie. Bijąc nieustannie z pistoletów ku następującym Niemcom, cofali się szybko do wylotu ulicy Szopena.

Granat! Wszystko utonęło w dymie. [...]

Dopadali narożnika, gdy nowy wybuch granatu wstrząsnął powietrzem. To szoferzy oczekujących na patrol samochodów likwidowali grupę żołnierzy biegnących na strzały. Niemcy skoczyli do bramy. Droga odwrotu utorowana. [...]

Dym granatów stał jeszcze w powietrzu, trwała jeszcze strzelanina w Alejach. Na zabłoconym asfalcie stygł we krwi trup „kata Warszawy ”.

Fragmenty pierwszego reportażu Koniec kata Warszawy, napisanego przez Sławomira Dunin-Borkowskiego ps. „Jaskólski” w kilka dni po akcji. Zbiór „Strzały spod ziemi”, wydany w Niemczech w1946 r.

  

Galeria zdjęć